Kategoria: SAVOIR-VTVRE bez tajemnic

Drobne gesty

Myślę, że nawet powinni, jeśli rzecz traktują jak pusty gest, a okazja jest prozaiczna (na przykład wpadliśmy, żeby obejrzeć ku­zyna z Biłgoraja co innego jeśli na imieniny czy nie daj Boże wese­le). Wszelkie wysilone działania pod hasłem „wypada przynieść kwiatek” są gorsze niż sytuacja, gdy się przyjdzie z pustymi rękami. Kwiat to nie prezent z gatunku praktycznych, jedyne jego zalety to piękno. A jeśli piękno nie jest piękne? Jeśli kwiatów ma być więcej, ich liczba powinna być nieparzysta (3,5,7 i tak bez końca). Wyjątek robimy dla babci, gdy obchodzi set­ną rocznicę urodzin i tyleż kwiatów ma prawo otrzymać. Dlaczego liczby powinny być nieparzyste, wiedzą fachowcy z branży podobno łatwiej taką liczbę ukształtować w bukiet. Kwiaty podaje się gospodyni czy jubilatowi już w przedpokoju, wyjęte wcześniej z opakowania, trzymane łodygami w dół. Zdarzają się grzechy przeciw dobrym manierom fatalne, nawet na estradach i scenach, gdzie wręczenie kwiatów ma być elementem widowiska więc powtarzam: łodygami w dół! Tak kwiaty rosną na grządce! A w ogóle, postępować należy bez popłochu, a papier z opakowania starać się gdzieś umieścić, przy pomocy „drugoplanowych” domow­ników. W żadnym razie nie wpychać go za kaloryfer przy windzie!

Kłopotliwy temat

Dobra do wykonania takiej operacji jest kobieta, bo pracowicie całą sprawę zagada, pięć razy zmieni temat i rodzina nawet nie zdą­ży się obrazić, zmęczona samym słuchaniem. A jak już pieniądze leżą, to koniec dyskusji. Odstraszywszy Czytelników (rzeczywiście przesadnie!) od „prezentów pomocowych”, przejdźmy do tych zwykłych. Najbardziej wy­próbowane są kwiaty, oczywiście cięte (choć w kręgach starszych pań są w obiegu i doniczki, ale tylko z roślinami kategorii extra). Kwiaty cięte, ale jakie? W tzw. damskim gronie, bardziej wyczulo­nym estetycznie, słyszy się czasem takie narzekania: „Przy każdych odwiedzinach znajomi przynoszą po jednej gałązce róży, na ogół lek­ko przywiędłej i zakończonej pączkiem, który się nigdy nie rozwinie. Przynoszą, bo tak wypada, a w kwiaciarni kupują to, co najtańsze. Czy nie mogliby sobie darować?”

Bezinteresowna pomoc

Jeśli ofiarodawcą jest ktoś bliski, to mó­wi się, że chciał prezentem bezinteresownie pomóc. Ale za pomocą kryształowej patery?! Są też okoliczności łagodzące. Sam fakt, że ktoś potrafi połączyć kosztowny prezent z jakąś okazją świąteczną, nawet jeśli będzie to Dzień Babci, świadczy, że szukał sposobu, by odbiorcy nie urazić. Bo przecież są i tacy, którzy słysząc o czyimś niedostatku, chwytają za portfel i zamiast patery bez żenady wręczają banknot. Wtedy ten drugi unosi się ambicją, odrzuca prezent (choć ma pustki w portfe­lu) i bardzo głośno przyrzeka, że już nigdy nie wspomni o swoich kło­potach czy niedostatku. Konflikt gotowy. Ofiarowywanie pieniędzy to delikatna operacja, nawet w bliskiej rodzinie. Przede wszystkim obowiązuje zasada taktyczna tylko bez demonstracyjnych gestów! Zachowujemy się, jakby chodziło o kupno precla (chociaż wczoraj przed snem długo rozważaliśmy, ile możemy dać, żeby nie za dużo). W drugą stronę przeholować też niedobrze, bo jeśli ktoś się okaże tak dobrym aktorem, że go uznają za milionera, może nie doczekać się podziękowania, a to też nieprzyjemna sytuacja.

Czy na pewno lepsze są prezen­ty drogie od prezentów tanich?

Najpierw warto sobie zadać pytanie: czy na pewno lepsze są prezen­ty drogie (jeśli nas na nie stać) od prezentów tanich? Odbiorcy powin­ni być z tych drogich szczególnie zadowoleni ale często niestety, nie są. Zdarza się, że uważają ów poważny wysiłek finansowy za coś w ro­dzaju jałmużny. Prezentu z jakiejś tradycyjnej okazji, imieninowej czy świątecznej, nie sposób nie przyjąć, ale taką „zapomogę”… Kłócą się więc i obrażają ludzie najczęściej w rodzinach, bo owe wystawne pre­zenty zwykle stamtąd pochodzą. Prezent zwyczajowo rodzi obowiązek rewanżu (albo przynajmniej powinność) a tu pieniędzy na to brak… „Zastaw się, a postaw się”, mawiali dawni Polacy, a i współcześni też tak myślą. Niestety, od myślenia pieniędzy nie przybywa.  Zanim więc ktoś wyda „trzynastkę” na kupno w prezencie krysz­tałowej patery do owoców (obdarowany będzie i tak nadal jadł śliw­ki z plastikowej torebki), powinien zastanowić się chwilę z jaką in­tencją chce ten prezent przekazać? Jeśli tylko postanowił popisać się zamożnością, to może boleśnie dostać po nosie.

error: Content is protected !!