W obraniu i nieco odświętnie

W końcu jednak pobyty zagraniczne na plażach to epizody, wróć­my więc do krajowej codzienności, może tej nieco bardziej odświęt­nej. Swego czasu skarżył mi się młody człowiek, świeżo po maturze, że męczyli ich w szkole poleceniami przystępowania do egzaminu w ciemnym garniturze i białej koszuli z krawatem. Dla kogoś przy­zwyczajonego do koszuli flanelowej rozpiętej pod szyją mogła to być tortura. Lepiej mają dziewczyny, bo przy tej mnogości ciuchów i stylów trudno ustalić, co jest wystarczająco uroczyste. Łatwiej powiedzieć, co jest niewskazane, a więc: zbyt krótkie mini, zbyt duże dekolty i ja­skrawe kolory. Konsekwencje tego mogą być groźne a nuż egzami­nator zapomni się do tego stopnia, że już w pierwszej minucie oceni negatywnie? Nasz absolwent (zresztą przebrnął przez maturę bez kłopotu) nie zdawał sobie sprawy z tego, że szczególny ubiór miał podnieść wagę chwili, tak ważnej w życiu. I nie tylko! Szło także o to, by młodym lu­dziom zapadło w pamięć, że określony ubiór w pewnych okoliczno­ściach jest obowiązkiem człowieka kulturalnego, przejawem znajo­mości „mowy gestów”. Bardzo skwapliwie zwraca się często w takiej sytuacji uwagę, że jest to dyskryminacja niezamożnych. Nie da się zaprzeczyć, że coś takiego istnieje. Nie wszyscy nauczyciele pozba­wieni są jednak rozsądku i wiedzą, kiedy należy przymknąć oczy na brak odpowiedniego garnituru. Niechby ten obowiązek dotyczył tyl­ko schludnego i zadbanego ubrania, a nie tego o wymaganych para­metrach.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!