Staroświeckie słowa

W czasach gdy rektor praktycznie przestał być magnificencją (z wyjątkiem szczególnie nudnych nasiadówek), biskup ekscelencją, a kardynał eminencją (wystarczy powiedzieć „księże kardynale”), brzmi to szczególnie staroświecko. Inne tytuły, szczególnie magistra, tak spowszedniały, że ten, kto by ich używał w kontaktach osobi­stych, ośmieszyłby się. A w kontaktach zawodowych? W zasadzie też, ale są jednak wyjątki gdy taki tytuł jest jakby stanowiskiem zawo­dowym (obserwowałem, jak w pewnym laboratorium tak tytułowano kierownika, bo on właśnie musiał być magistrem). Przy okazji co z wizytówkami na drzwiach mieszkań? Tak samo: unikamy tytułów, bo nie mają tu one żadnego zastosowania. Nieco inaczej z drukowanymi kopertami czy pieczątkami, które z reguły za­wierają różne tytuły ale też mają one różne przeznaczenie. Nie cze­piajmy się więc właściciela, że chce się chwalić tytułem.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!