Obiad w kąpielówkach

W poprzednim rozdziale uderzyłem w wielki dzwon (te fraki, ci dy­plomaci), więc nic dziwnego, że nie poruszyłem kilku spraw szczegóło­wych pod hasłem „ubiory”. Teraz jest na to czas, więc chcę powiedzieć parę zdań o zwyczajach dotyczących ubrania, zwłaszcza na wakacjach. Jeździmy już dzisiaj masowo za granicę coraz dalej i coraz czę­ściej. Obserwujemy przybyszów z różnych krajów i bywa, że zastana­wiamy się: czy należy ich naśladować, czy nosić się „po swojemu”? Padają niekiedy pytania elementarne: jak należy się ubrać, przecho­dząc z wielkiego hotelu wprost na plażę? Co włożyć, wchodząc do baru położonego tuż przy plaży? Uporządkujmy to. Wielu rodaków uważa, że jak nowoczesność i wakacyjny luz, to już wszystko dozwolone. Obcokrajowcy obserwują owe zachowania z widocznym zgorszeniem. Już nie chcę mówić o przejawach men­talności jaskiniowej, czego byłem świadkiem, patrząc jak pewien gość… mył nogi w basenie przyhotelowym.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!